Jeśli ten problem dotyczy również Ciebie - skontaktuj się z nami, pomożemy!

Od wielu lat sprzedaż leków w Polsce rośnie, a nasz kraj jest szóstym rynkiem zbytu leków w Europie, pod względem liczny zużywanych opakowań na jednego mieszkańca. Tak duże zużycie preparatów farmaceutycznych nie przekłada się korzystnie na nasze zdrowie i samopoczucie, wręcz przeciwnie, może być przyczyną wielu problemów. Leki stosowane w nadmiarze, zbyt często lub w zbyt dużych ilościach i powikłania medyczne z tym związane odpowiadają za blisko 30% hospitalizacji w populacji osób starszych. Czy można zapobiec tej lekowej fali? Czy jako pacjenci możemy sami ograniczyć spożycie leków, nie ryzykując przy tym własnego zdrowia?

Co to jest polipragmazja?

Polipragmazja to termin medyczny, którym opisuje się przyjmowanie zbyt dużej ilości leków i mogące z tego wynikać komplikacje zdrowotne. Jeszcze do niedawna polipragmazja była definiowana jako przyjmowanie powyżej pięciu leków jednocześnie. Taka ilość preparatów leczniczych uważana była za nieuchronnie prowadzącą do wystąpienia działań niepożądanych, głównie na skutek wzajemnych oddziaływań oraz interakcji leków między sobą. Obecnie geriatrzy w porozumieniu z lekarzami innych specjalności, ponownie zdefiniowali problem wielolekowości – jeśli pacjent przyjmuje choć jeden lek bez wskazań (to znaczy lek nie jest mu rzeczywiście potrzebny)- jest to polipragmazja.

Czym grozi przyjmowanie zbyt dużej ilości leków?

Zbyt duża ilość leków to nie tylko obciążenie finansowe pacjenta oraz problemy z dokładnym przestrzeganiem zaleceń lekarskich. Wielolekowość to przede wszystkim problemy zdrowotne, jakie wynikają z nakładania się działań niepożądanych leków. Stosowane preparaty farmaceutyczne działają zgodnie z założeniem producenta, kiedy na ich właściwości nie wpływają inne substancje. Leki mogą nawzajem osłabiać lub wzmacniać swoje działanie, szczególnie jeśli działają poprzez zbliżone mechanizmy oraz są metabolizowane przez te same narządy (wątrobę lub nerki). Niektóre preparaty lecznicze zmieniają środowisko panujące w przewodzie pokarmowym (na przykład te zobojętniające kwas solny w żołądku) lub pochłaniają inne cząsteczki (na przykład węgiel, błonnik) przez co uniemożliwiają działanie później przyjętych leków. Szczególnie niebezpieczne interakcje lekowe odnotowuje się przy przyjmowaniu leków przeciwzakrzepowych (antykoagulantów), jak warfaryna czy acenokumarol (stosowane na przykład u chorych z migotaniem przedsionków czy po zabiegach wymiany zastawek). Ich stężenie we krwi pacjenta jest bardzo zmienne i podlega dużym wahaniom osobniczym – to znaczy trudno od razu dopasować dawkę terapeutyczną dla konkretnego pacjenta. Dodatkowo przyjmowane leki powodują, że stężenie antykoagulantów może być zbyt niskie (chory nie jest właściwie zabezpieczony przeciwkrzepliwie) lub zbyt wysokie (pacjentowi grozi wysokie ryzyko powikłań krwotocznych).
Ryzyko wystąpienia takich interakcji rośnie wraz z wiekiem pacjenta, kiedy narządy odpowiedzialne za eliminację leków z organizmu (wątroba, nerki) tracą swoją wydolność, a zwiększone dawki leków łatwo ulegają kumulacji.

Łykam tylko suplementy diety, mnie to nie grozi

Na rynku farmaceutycznym istnieje obecnie wiele tak zwanych suplementów diety, które z założenia nie mają działania leczniczego, mają jednak dostarczać naszemu organizmowi składników, których za mało w naszym codziennym pożywieniu. Pod nazwą suplementy diety coraz częściej jednak kryją się preparaty zawierające składniki daleko odbiegające od witamin i mikroelementów. Producenci wykorzystując lukę prawną (suplementy diety nie muszą podlegać pełnemu procesowi rejestracji, jak leki, nikt nie wymaga również udowodnienia ich skuteczności w badaniach klinicznych) sprzedają pod tą nazwę wiele produktów mających zredukować przykre dolegliwości. Media zalewają nas reklamami suplementów, które poradzić sobie mają z nadwagą, zaburzeniami pracy wątroby czy bólami stawów. Należy jednak pamiętać, że sama reklama to za mało, by preparat był skuteczny. Co więcej, suplement, jaki przyjmujemy bez konsultacji może nie tylko nie pomóc, ale co więcej- zaszkodzić. Wyciągi ziołowe, zawarte często w suplementach diety, również wchodzą w interakcje z przyjmowanymi przez nas lekami i mogą modyfikować ich działanie. Jednym z przykładów jest dziurawiec, który nie powinien być przyjmowany łącznie z doustną antykoncepcją hormonalną, ponieważ obniża jej skuteczność lub miłorząb japoński (dostępny w preparatach poprawiających pamięć i koncentrację), który wchodzi w interakcje z lekami przeciwkrzepliwymi.

Czy każdą dolegliwość trzeba leczyć farmakologicznie?

Wielolekowość wynika często ze zjawiska nazwanego w medycynie kaskadą leczenia. Oznacza to przepisywanie kolejnych leków na dolegliwości wywołane działaniami niepożądanymi poprzednich. Przykładem może być suchy kaszel, jaki występuje u około 30% pacjentów przyjmujących jeden z leków na nadciśnienie tętnicze. Jeśli na dręczący kaszel chory otrzyma lek przeciwkaszlowy z kodeiną, może ona z kolei spowodować zaparcia. Poszukując rozwiązania problemu pacjent będzie przyjmował coraz silniejsze leki przeczyszczające, które mogą wypłukać z jego organizmu ważne elektrolity oraz przyczynić się do wywołania arytmii. W ten sposób tworzy się groźna sytuacja, której można było w porę uniknąć, zmieniając pierwszy lek, na taki, który kaszlu nie powoduje.

Co możemy zrobić jako pacjenci?

Przyjmowanie zbyt dużej ilości leków oraz łączenie ich z niepotrzebnymi, a często szkodliwymi suplementami diety to wspólne przewinienie lekarzy i ich pacjentów. Chorzy coraz częściej leczą się u wielu specjalistów, na przykład kardiologa, nefrologa, endokrynologa, urologa oraz lekarza rodzinnego. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby poszczególni lekarze wiedzieli o lekach zapisanych przez swoich poprzedników. Pacjent każdorazowo na wizycie powinien mieć ze sobą spis wszystkich leków, jakie aktualnie przyjmuje, również tych kupowanych bez recepty (jak, wydawałoby się, niegroźne środki przeciwbólowe) oraz suplementów diety. Wiele preparatów występuje pod kilkoma nazwami handlowymi, będąc jednocześnie tą samą substancją chemiczną. Przedstawiając do weryfikacji spis naszych leków, unikamy możliwości powielenia którejś substancji, umożliwiamy też lekarzowi ocenę możliwości interakcji międzylekowych. Nie powinniśmy również samodzielnie przyjmować nowych leków, z polecenia rodziny lub znajomego. Fakt, że dany lek zadziałał u tej osoby, nie oznacza, że pomoże również nam, nawet jeśli z pozoru dolegają nam te same problemy. Każdorazowo wątpliwości związane ze stosowaniem leków warto konsultować z lekarzem lub farmaceutą, którzy udzielą nam najrzetelniejszej informacji.
Od niedawna również pacjenci mogą samodzielnie zgłaszać działania niepożądane leków, co ułatwia gromadzenie danych na ich temat i ponowną ocenę bezpieczeństwa ich stosowania.
Odpowiedni formularz znajdziemy na stronie Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (http://www.urpl.gov.pl)